295 Obserwatorzy
22 Obserwuję
Rumieniacsie

Rumieniąc się ze wstydu ...

Kocham, choć pewnie niektórzy uznają że to za wiele, ale ja naprawdę kocham czytać, pisać i myśleć o tym co przed chwilą przeczytałam, to główny powód mojej bezsenności.

Teraz czytam

Harry Potter i Zakon Feniksa
J.K. Rowling, Andrzej Polkowski

Męczę "Faraona "

Co zrobić, gdy chęć przeczytania książki jest większa od dokończenia zaczętej już książki.

Przed takim problemem stanęłam dziś rano. Jakiś czas temu gdy książki leżące sobie na półce w domu nieprzeczytane, jak dotąd, zaczęły się kończyć postanowiłam, że przeczytam Faraona Bolesława Prusa. Niegdysiejsza lektura szkolna mnie jakimś cudem ominęła. A może nie cudem. Nauczyciele tak dobierali książki na drodze mojej edukacji by nie były za długie i niezbyt poważne. By przeciętny uczeń, niestety do moich szkół nie chodziło zbyt wielu miłośników literatury, a jeśli się takowy trafił potrafił to bardzo dobrze ukrywać, dał sobie radę z przeczytaniem 300 stron. I takim sposobem przeczytałam Quo vadis, Potop, W pustyni i w puszczy, Lalkę i Pana Tadeusza. Nie to nie żart. Są to najdłuższe książki jakie były na liście lektur które trzeba było przeczytać od podstawówki po gimnazjum na liceum kończąc. Nie jest tego za dużo. Aż mi wstyd. Ominęła mnie jak widać reszta Trylogii, Faraon czy Krzyżacy. Tych ostatnich nie mam zamiary czytać. Dlaczego? Mówiąc, że to książka nie dla mnie, odpowiecie, pewnie nie wszyscy, każdy to powinien znać. Szczerze mówiąc wolę Trylogię. Michał Wołodyjowski, mimo że często zmieniał partnerki to dla mnie to prawie ideał mężczyzny, ideały przecież nie istnieją. Kmicic, w nim podkochiwały się wszystkie dziewczyny, dla mnie zbyt zmienny. Przemiana ze złego w dobrego jakoś nie robi na mnie wrażenia. Trudniej jest być dobrym cały czas.

Potyczki, bitwy i Pan Zagłoba tam minęło przerabianie Potopu. A jak czytanie Faraona? Ciężko, naprawdę ciężko. Przyznam się jeszcze nie skończyłam. Męczę tę książkę już od 4 dni. Jest ciekawa. Jest młody następca tronu, nie stroni od kobiet i za wszelką cenę chce udowodnić sobie i innym, a przede wszystkim swojemu ojcu faraonowi, że poradzi sobie z rządami. Zostaje wessany w dworskie intrygi niczym z powieści płaszcza i szpady. Kapłanów uznaje za zło, do momentu gdy za ich sprawą dostaje upragniony pułk żołnierzy. I co teraz robić? Szuka innych odpowiedzialnych za złą sytuację finansową państwa. Rządny wojen następca szybko traci majątek państwa i zadłuża się u jednych z groźniejszych wrogów Egiptu Fenicjan. I co teraz? 

Młody następca oczywiście nie radzi sobie i czytamy o jego upadku. Ktoś bardzo chce pokazać że, bohater się zmienia i staje się poważniejszy, kobiety nie są takie ważne. Ja nie dałam się zaślepić. Największą sympatią w trakcie czytania książki darzyłam faraona. Nie głównego nieudacznika. Mimo że scen było z nim bardzo mało, ale zaufał swojemu synowi mimo wcześniejszych waśni. Być może rzucił go na głęboką wodę mianując go namiestnikiem ale tak właśnie zaczynali najwięksi i za to nie mam do niego żalu. Po prostu chłystek sobie nie poradził, a Egipt zamiast wydobywać się z kłopotów jeszcze dalej się w nie zagłębiał. 

Dlaczego tak długo czytam? Nie podoba mi się główny bohater, który potrafi przez 5 stron pościć ale przez kolejny 20 oddawać się rozrywkom. Wiem jak książka się kończy, nie nie czytałam, oglądać, nie oglądałam. Po prostu wiem. Ktoś inny zostanie następcą i namiestnikiem, Będzie wcielał pomysły swojego poprzednika i lud będzie go kochać.

Faraon książka najbardziej przez mnie męczona, ale wymęczę ją, bo Lalka mi się podobała.